• Jesteśmy kreatywni


    Nie boimy się innowacyjnych rozwiązań
  • Jesteśmy profesjonalni


    Świadczymy usługi na najwyższym poziomie
  • Jesteśmy otwarci na współpracę


    Dostosowujemy się do potrzeb Klienta

Odpowiedzialność (nie tylko) członków zarządu za zobowiązania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością – jak to faktycznie wygląda?

Kiedy dokładnie przestajesz być członkiem zarządu spółki z o.o.? Czy samo wygaśnięcie mandatu wystarczy, żeby uwolnić się od odpowiedzialności za zobowiązania spółki?

To pytania, które bardzo często pojawiają się dopiero wtedy, gdy spółka traci płynność. W praktyce jednak odpowiedzi na nie mają kluczowe znaczenie dużo wcześniej – zwłaszcza z perspektywy członków zarządu, którzy chcą świadomie zarządzać swoim ryzykiem osobistym.

Najnowsze orzecznictwo pokazuje jasno: wygaśnięcie mandatu członka zarządu nie zawsze oznacza koniec odpowiedzialności. W tym artykule wyjaśniamy, w jakich sytuacjach mimo formalnego zakończenia sprawowania funkcji, nadal można ponosić odpowiedzialność za zobowiązania spółki.

 

Kiedy wygasa mandat członka zarządu sp. z o.o.

Na pierwszy rzut oka odpowiedź na to pytanie wydaje się stosunkowo prosta. Kodeks spółek handlowych przewiduje, że mandat członka zarządu wygasa z dniem zatwierdzenia sprawozdania finansowego za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji, chyba że umowa spółki wprowadza w tym zakresie odmienne zasady.

W praktyce oznacza to, że moment wygaśnięcia mandatu nie zawsze pokrywa się z datą odwołania z zarządu ani z końcem roku kalendarzowego, lecz powiązany jest z cyklem sprawozdawczym spółki. Oczywiście mandat może zakończyć się także wcześniej. Dzieje się tak przede wszystkim w przypadku odwołania członka zarządu uchwałą zgromadzenia wspólników albo złożenia przez niego rezygnacji. Już na tym etapie widać więc, że ustalenie tego momentu może wymagać dokładniejszej analizy, a nie jedynie intuicyjnego podejścia.

Na tym poziomie wszystko wydaje się uporządkowane i przewidywalne. Wiele osób zarządzających spółkami przyjmuje więc dość oczywiste założenie, że skoro mandat członka zarządu wygasł, niezależnie od przyczyny, to automatycznie kończy się również ich odpowiedzialność za zobowiązania spółki. Jak jednak pokazuje praktyka oraz najnowsze orzecznictwo, takie podejście bywa zbyt uproszczone. Moment formalnego wygaśnięcia mandatu nie zawsze bowiem wyznacza rzeczywistą granicę odpowiedzialności członka zarządu.

Może Cię także zainteresować – „Najczęstsze błędy w umowach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością”

Potrzebujesz wsparcia w sprawach związanych z Umowami lub Spółkami? Chcesz założyć spółkę? A może zastanawiasz się nad jej przekształceniem lub połączeniem? Skontaktuj się z nami: +48 58-351-48-44 lub biuro@gklaw.pl

Odpowiedzialność członka zarządu – art. 299 k.s.h.

Z perspektywy praktycznej kluczowe znaczenie ma art. 299 k.s.h., który wprowadza jedną z najbardziej dotkliwych form odpowiedzialności członków zarządu spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, wierzyciel może dochodzić swoich roszczeń bezpośrednio od członków zarządu z ich prywatnego majątku. W realiach obrotu wygląda to zazwyczaj w ten sposób, że wierzyciel najpierw uzyskuje wyrok przeciwko spółce, a dopiero na kolejnym etapie, gdy okazuje się, że spółka nie posiada majątku, kieruje roszczenie do osób, które nią zarządzały. Odpowiedzialność członka zarządu ma więc charakter subsydiarny, ale w praktyce bardzo często staje się głównym sposobem dochodzenia należności.

Jednym z kluczowych warunków jej zastosowania jest to, aby dana osoba pełniła funkcję członka zarządu w czasie istnienia zobowiązania. I właśnie w tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie, które przewija się przez coraz większą liczbę sporów: czy o tym, że ktoś „pełnił funkcję”, decyduje wyłącznie formalny mandat członka zarządu?

Wygaśnięcie mandatu a faktyczne pełnienie funkcji – co mówią sądy?

W najnowszym orzecznictwie sądy odchodzą od czysto formalnego podejścia i kładą nacisk na rzeczywisty sposób funkcjonowania spółki. W praktyce spory dotyczące odpowiedzialności członków zarządu bardzo często przybierają podobny schemat. Pozwani członkowie zarządu wskazują, że ich mandaty wygasły na długo przed powstaniem zobowiązań spółki, a więc nie powinni oni ponosić za nie odpowiedzialności. Problem pojawia się w sytuacji gdy członkowie zarządu w dalszym ciągu prowadzili sprawy spółki, reprezentowali ją wobec kontrahentów, uczestniczyli w podejmowaniu kluczowych decyzji i mieli realny wpływ na jej działalność. Innymi słowy – mimo twierdzeń o wygaśnięciu mandatu, w praktyce nadal funkcjonowali jak zarząd.

W takiej sytuacji sądy uznały, że nie można ograniczyć się do analizy formalnej. Co więcej, wskazały, że brak wyraźnej uchwały nie wyklucza przyjęcia, iż mandat członka zarządu nadal trwał – choćby w sposób dorozumiany. W konsekwencji próba powołania się wyłącznie na „papierowe” wygaśnięcie mandatu została uznana za nieskuteczną.

Członek zarządu de facto – realne ryzyko odpowiedzialności

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera koncepcja tzw. członka zarządu de facto. Nie jest to konstrukcja wprost uregulowana w przepisach, ale coraz wyraźniej obecna w orzecznictwie i doktrynie.

Chodzi o sytuację, w której dana osoba formalnie może nie posiadać mandatu członka zarządu, ale faktycznie wykonuje czynności zarządcze – podejmuje decyzje, reprezentuje spółkę i wpływa na jej funkcjonowanie. W takim przypadku sądy mogą uznać, że taka osoba odpowiada za długi spółki kapitałowej „tak jakby” wchodziła w skład zarządu.

Innymi słowy, liczy się realny wpływ na sprawy spółki, a nie wyłącznie to, co wynika z dokumentów korporacyjnych.

Jak faktyczny członek zarządu może uchronić się od odpowiedzialności?

Problematyczną okazuje się kwestia jak odróżnić osobę, która faktycznie zarządza spółką, od tej, która jedynie wspiera zarząd lub działa w jego otoczeniu? Czy wystarczy wpływ na decyzje? Stała obecność? Nieformalna rola doradcza? To pytania, na które nie ma jeszcze jednoznacznych odpowiedzi. Kontrowersyjną pozostaje również kwestia możliwości obrony członka zarządu przed odpowiedzialnością za zobowiązania spółki. Ustawodawca przewiduje dla członków zarządu możliwości uwolnienia się od tej odpowiedzialności np. poprzez złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym czasie albo wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego.

Może Cię zainteresować – „Jak profesjonalny pełnomocnik może pomóc w postępowaniu restrukturyzacyjnym”?

Tyle że z tych instrumentów może skorzystać wyłącznie formalny członek zarządu. Powstaje więc istotna wątpliwość: jeżeli ktoś zostaje uznany za „członka zarządu de facto”, ale nie ma formalnego umocowania, to czy w ogóle ma realną możliwość podjęcia działań, które uwalniają go od odpowiedzialności? Dyskusja na ten temat dopiero się rozwija, ale już teraz widać, że ma ona znaczenie praktyczne. Rozszerzanie odpowiedzialności na osoby działające „w tle” może prowadzić do bardzo daleko idących konsekwencji – zwłaszcza jeżeli nie będzie szło w parze z jasnym określeniem granic tej odpowiedzialności oraz dostępnych środków obrony.

Podsumowanie – gdzie powstaje największe ryzyko?

Największe ryzyko dla członków zarządu nie pojawia się w sytuacjach jednoznacznych, lecz właśnie w tych „przejściowych” – pomiędzy formalnym zakończeniem funkcji a faktycznym odcięciem się od spraw spółki. W praktyce bardzo często wygląda to tak, że członek zarządu składa rezygnację albo zostaje odwołany, ale nie doprowadza do uporządkowania sytuacji w KRS, a jednocześnie, często z dobrej woli, nadal angażuje się w działalność spółki.

Z perspektywy biznesowej takie działanie może wydawać się racjonalne, jednak z punktu widzenia odpowiedzialności osobistej za zobowiązania spółki bywa szczególnie niebezpieczne. Coraz wyraźniej widać bowiem, że o odpowiedzialności nie decyduje wyłącznie formalny status, lecz przede wszystkim rzeczywiste działanie i wpływ na sprawy spółki. W efekcie wygaśnięcie mandatu nie zawsze zamyka temat odpowiedzialności, a rozbieżność między „papierem” a praktyką może stać się kluczowym argumentem dla wierzyciela.

To właśnie w tej szarej strefie – pomiędzy formalnym a faktycznym zarządzaniem powstaje największe ryzyko, które w skrajnych przypadkach może oznaczać odpowiedzialność całym prywatnym majątkiem. Jeżeli ten kierunek wykładni się utrwali, osoby faktycznie wpływające na działalność spółki, nawet bez formalnego mandatu, powinny szczególnie uważnie przyjrzeć się swojej sytuacji prawnej i majątkowej.

Potrzebujesz wsparcia w zakresie odpowiedzialności członków zarządu i prawa handlowego? Jeśli pełnisz funkcję członka zarządu, masz wątpliwości co do zakresu swojej odpowiedzialności albo chcesz bezpiecznie uporządkować swoją sytuację prawną – warto zająć się tym, zanim pojawi się realny problem. Zapewniamy wsparcie prawne członkom zarządu i spółkom kapitałowym w zakresie odpowiedzialności zarządczej – zarówno na etapie bieżącego funkcjonowania spółki, jak i w sytuacjach spornych. Pomagamy uporządkować kwestie korporacyjne, zidentyfikować ryzyka oraz zbudować rozwiązania, które pozwalają je skutecznie ograniczyć.

*****

Radcy prawni działający w ramach GALIŃSKI & KLEINA Kancelarii Radców Prawnych Sp. p. w Gdańsku posiadają ponad 15-letnie doświadczenie w doradztwie prawnym na rzecz przedsiębiorców z sektora MŚP oraz klientów indywidualnych. Wspieramy zarządy spółek kapitałowych w sytuacjach wymagających szybkich, odpowiedzialnych i strategicznych decyzji.

Jeżeli prowadzą Państwo restrukturyzację spółki z o.o., rozważają jej wszczęcie lub chcą zweryfikować ryzyka związane z odpowiedzialnością członków zarządu, zapraszamy do bezpośredniego kontaktu.

Udzielamy porad prawnych zarówno podczas spotkań w kancelarii, jak i w formie zdalnej – telefonicznie lub mailowo.

 

Paweł Galiński

radca prawny, partner

 

Szymon Chmura

aplikant radcowski

 

GALIŃSKI & KLEINA Kancelaria Radców Prawnych Sp. p.

Ks. Jerzego Popiełuszki 24a/4, 80-864 Gdańsk

email: biuro@gklaw.pl

tel.: +48 58-351-48-44

tel.: +48 608-311-704

 

Tagi

 

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*